W programie «Nowy wspaniały świat» poruszono temat uzależnienia od hazardu w Polsce oraz tego, w jaki sposób sport, reklama i łatwa dostępność aplikacji bukmacherskich sprzyjają jego rozwojowi. Uczestnicy rozmowy omówili utratę kontroli, konsekwencje oraz powody, dla których rezygnacja z gry staje się długotrwałym, niekiedy dożywotnim procesem.
Prowadząca program Karolina Korwin-Piotrowska zaprosiła dwoje gości. Szymon Bartnicki, instruktor terapii uzależnień i autor projektu «POSTAW NA SIEBIE!», zna problem zarówno jako specjalista, jak i jako osoba, która sama przeszła przez uzależnienie od hazardu. Aleksandra Pytel, psycholog określająca siebie mianem „trzeźwej" hazardzistki i autorka książki «Żyć bez znieczulenia», podzieliła się własnym doświadczeniem oraz profesjonalnym spojrzeniem na mechanizmy wciągania w hazard.

Nastolatkowie i hazard
Według statystyk przytoczonych w programie, nastolatkowie w wieku 15 i 16 lat mieli już kontakt z hazardem w ciągu ostatniego roku. W grupie 17- i 18-latków liczba ta jest jeszcze bardziej niepokojąca: co trzecia młoda osoba zetknęła się z nim w taki czy inny sposób. Wczesna inicjacja niemal nigdy nie zaczyna się od klasycznego kasyna. Punktem wejścia coraz częściej stają się zakłady sportowe, postrzegane raczej jako element kultury kibicowskiej niż forma hazardu.
Aleksandra Pytel zwróciła uwagę na to, że próg wiekowy stale się obniża. Reklama firm bukmacherskich jest głęboko wbudowana w treści sportowe, a smartfon zamienia obstawianie z „wydarzenia" w rutynową czynność dostępną w każdej chwili.
Wejście przez sport i reklamę: jak „niewinne zainteresowanie" przeradza się w nawyk
Logika wciągania wygląda niemal niewinnie na każdym kolejnym etapie. Najpierw pojawia się fascynacja piłką nożną lub innym sportem. Następnie banery reklamowe i kody promocyjne zachęcają do sprawdzenia swojej wiedzy „w praktyce". W końcu aplikacja bukmacherska pozwala postawić zakład jednym kliknięciem, bez wstawania z kanapy.
Warto osobno odnotować, że w ostatnich latach do hazardu i zakładów sportowych trafiło wiele osób, które wcześniej były zupełnie obojętne na tego rodzaju rozrywki. Przyczyną są agresywne promocje i programy bonusowe oferowane przez marki z rynku iGaming. Darmowe spiny, bonusy pieniężne za rejestrację, cashback i kody promocyjne tworzą iluzję gry bez ryzyka. Eksperci, z którymi skonsultowaliśmy się podczas przygotowywania tego materiału, potwierdzili: skala konkurencji między operatorami jest tak duża, że oferty mnożą się każdego dnia. Między innymi polecili odwiedź nas na twinspin.pl z listą darmowych bonusów pieniężnych, aby ocenić typowy format takich ofert bonusowych i zrozumieć, jak powszechna jest praktyka przyciągania nowych graczy za pomocą bezpłatnych zachęt. Właśnie ta dostępność i pozorna bezkosztowość pierwszych kroków, zdaniem specjalistów, obniża próg wejścia i kształtuje nawyk szybciej, niż człowiek zdąży to zauważyć.
Szymon Bartnicki zwięźle ujął zmianę postrzegania hazardu: „Ludzie myśląc o hazardzie, nie wyobrażają już sobie kasyna. Widzą bukmachera w smartfonie, który towarzyszy im każdego dnia". Właśnie ta codzienna niewidoczność, według niego, sprawia, że współczesny format zakładów jest szczególnie niebezpieczny. Granica między rozrywką a uzależnieniem zaciera się, zanim człowiek zdąży ją dostrzec.
Emocje wygranej i usprawiedliwianie przegranej
Mechanizm utrzymywania w grze działa jednocześnie na kilku poziomach. Kluczowe elementy, o których mówili goście programu:
- Poczucie kompetencji. Osoba znająca się na sporcie jest przekonana, że potrafi przewidywać wyniki i na tym zarabiać.
- Wzmocnienie przez wygraną. Nawet niewielkie szczęście wywołuje emocjonalny przypływ, który Bartnicki opisał słowami „czułem się królem świata".
- Racjonalizacja przegranych. W sporcie zawsze możliwa jest niespodzianka, a ta logika pozwala zrzucać każdą porażkę na okoliczności zewnętrzne.
Aleksandra Pytel dodała istotny niuans: uzależnienie utrzymuje nie tyle pragnienie pieniędzy, ile samo doznanie. „Dla mnie straty finansowe były najmniejsze. Uzależnienie oznacza rezygnację ze wszystkiego na rzecz jednego", przyznała.
Utrata kontroli i cena gry
Bartnicki opowiedział o swojej drodze bez owijania w bawełnę. Wszystko zaczęło się w wieku 16 lat, gdy kolega pokazał mu wygrany kupon. Nastolatek zafascynowany piłką nożną uznał, że znajomość sportu łatwo przełoży się na zysk. Początkowo zakłady pozostawały rozrywką, jednak stopniowo gra pochłaniała coraz więcej czasu, pieniędzy i uwagi.
Eskalacja doprowadziła do punktu, który opisał z bezwzględną szczerością: „Powiedzieć, że hazard zniszczył moje życie, to nie powiedzieć nic. Całkowicie straciłem kontrolę i w pewnym momencie pojawiły się u mnie myśli o tym, żeby to życie zakończyć". Ta wypowiedź była chyba najmocniejszym momentem programu i przypomnieniem, że za statystycznymi procentami kryją się konkretne ludzkie losy.
Dlaczego rezygnacja z zakładów staje się codzienną pracą
Oboje rozmówców zgodziło się w kwestii zasadniczej: wyjście z uzależnienia nie sprowadza się do jednej decyzji woli. To proces, w którym ryzyko nawrotu utrzymuje się przez całe życie. Pytel porównała uzależnienie do drzemiącego stworzenia: „Do samego końca można mówić, że ten potwór w środku zawsze może się obudzić".
Bartnicki z kolei opisał swoją postawę inaczej, kładąc nacisk na świadomość: „Nie gram nie dlatego, że nie mogę, ale dlatego, że nie chcę. To świadomy wybór, a nie przymus". Różnica w słowach, ale jedność w istocie. Oboje byli hazardziści traktują każdy przeżyty bez zakładów dzień jako efekt nieustającej pracy nad sobą, a nie jako zwycięstwo odniesione raz na zawsze.